Blog WinnerScript
4 typy, 9 typów, 16 typów: dlaczego każda liczba jest za mała
Większość testów osobowości zaczyna od liczby.
Cztery kolory. Dziewięć typów Enneagramu. Szesnaście typów MBTI. Pięć typów Human Design. Pięć wymiarów Big Five.
Liczba się zmienia. Obietnica zostaje podobna: "Tu jest grupa, do której należysz. Taki jesteś."
Na początku to może być pomocne. Typ daje język na coś, co mogłeś czuć od lat. Może sprawić, że poczujesz się zobaczony. Może ułatwić rozmowę. Może pomóc zauważyć wzorce w sobie i w innych ludziach.
Ale jest też koszt.
Kiedy model mówi: "jesteś tym", jakaś część Ciebie może zacząć żyć wewnątrz tej etykiety. Zauważasz to, co ją potwierdza. Pomijasz to, co do niej nie pasuje. Czasem nawet przestajesz próbować pewnych rzeczy, bo nie brzmią jak "Twój typ".
I wtedy mapa zaczyna zastępować człowieka.
Problem pudełek
Modele osobowości nie są bezużyteczne. Niektóre naprawdę opisują realne wzorce.
DISC może pomóc zespołowi rozmawiać o komunikacji. Enneagram może dać ludziom język do mówienia o motywach i obronach. Big Five ma za sobą mocne badania. Nawet MBTI, mimo swoich problemów, daje ludziom prosty sposób rozmawiania o różnicach, które już czują.
Problem nie polega na tym, że te narzędzia nic nie widzą.
Problem polega na tym, że często widzą za mało, a potem zachowują się tak, jakby zobaczyły całego człowieka.
Model z czterema typami musi włożyć miliardy ludzi do kilku pudełek. Model z szesnastoma typami jest bardziej szczegółowy, ale każde pudełko nadal jest ogromne. Nawet bardziej rozbudowana typologia musi upchnąć miliony różnych żyć w jeden opis.
A ludzie nie są pudełkami.
Możesz być cichy w grupie i bardzo mocny w rozmowie jeden na jeden. Możesz być głęboko emocjonalny i bardzo analityczny. Możesz nie szukać atencji i jednocześnie mieć w sobie przywództwo. Możesz kochać strukturę w jednej części życia i chaos w innej.
Typ zwykle ma problem z taką sprzecznością.
Człowiek nie.
Dlaczego typy tak dobrze działają na wyobraźnię
Typy są popularne, bo dają coś, czego ludzie naprawdę potrzebują.
Dają ulgę. "Czyli dlatego taki jestem."
Dają przynależność. "Są inni ludzie podobni do mnie."
Dają skrót. "Teraz wiem, jaka praca, relacja albo rola do mnie pasuje."
Nie ma nic złego w tym, że tego szukamy. Ludzie potrzebują języka do opisu siebie. Potrzebujemy luster. Potrzebujemy sposobów porównywania doświadczeń.
Ale typ może po cichu stać się czymś więcej niż lustrem. Może stać się zasadą.
"Jestem introwertykiem, więc nie występuję publicznie."
"Jestem Piątką, więc powinienem trzymać dystans."
"Nie jestem naturalnym liderem."
"Jestem zbyt emocjonalny do pracy strategicznej."
Na początku etykieta Cię wyjaśnia. Później może zacząć Cię ograniczać.
W tym jest prawdziwe ryzyko. Nie w tym, że typ zawsze jest fałszywy, tylko w tym, że może stać się zbyt przekonujący.
Problem starej mapy
Alfred Korzybski pisał, że mapa nie jest terytorium.
To zdanie ma tutaj znaczenie.
Model osobowości jest mapą. Upraszcza rzeczywistość, żebyśmy mogli o niej rozmawiać. To bywa użyteczne. Ale mapa nigdy nie jest człowiekiem.
Jeśli mapa mówi, że jesteś introwertykiem, może opisywać prawdziwą tendencję. Ale nie zna każdego pokoju, każdej przyjaźni, każdego etapu Twojego życia i każdej sytuacji, w której nagle ożywasz.
Jeśli mapa mówi, że jesteś myślicielem, może opisywać jedną część Twojego stylu. Ale nie znaczy, że Twoje życie emocjonalne jest mniej ważne.
Jeśli mapa mówi, że nie jesteś liderem, może tylko oznaczać, że nie prowadzisz w głośny, społeczny i widoczny sposób, którego test się spodziewa.
Problem zaczyna się wtedy, gdy model przestaje być narzędziem, a staje się tożsamością.
Wtedy człowiek zaczyna się kurczyć, żeby pasować do mapy.
Dlaczego szczegół ma znaczenie
Badania nad osobowością coraz częściej pokazują prostą rzecz: im dokładniej mierzymy wzorce, tym więcej widzimy.
Szerokie cechy mogą coś powiedzieć. Ale mniejsze wzorce często mówią więcej. Człowiek nie zawsze jest po prostu "wysoko" albo "nisko" w jednej ze swoich cech. Jego odpowiedzi mogą się zmieniać zależnie od sytuacji, relacji, ryzyka, ciała, celu, presji i znaczenia danego momentu.
To nie znaczy, że ludzie są przypadkowi.
To znaczy, że ludzie są warstwowi.
Prosty typ pyta: "W którym pudełku jesteś?"
Lepsze pytanie brzmi: "Jaki wzorzec pojawia się, kiedy patrzymy uważniej?"
Dlatego model z większą liczbą wymiarów może być bardziej użyteczny. Nie dlatego, że złożoność sama w sobie robi wrażenie. Złożoność ma sens tylko wtedy, gdy pomaga zobaczyć coś prawdziwego, co prostszy model by pominął.
Koszt złej liczby
Koszt typologii jest praktyczny.
Jeśli test mówi komuś: "nie jesteś liderem", ta osoba może przestać szukać własnej formy przywództwa. A może jej Ogień wcale nie jest nieobecny. Może jest cichy. Może pokazuje się w kryzysie, w standardach, w ochronie, w przekonaniu albo w zdolności podjęcia trudnej decyzji, kiedy inni zamierają.
Jeśli test mówi: "jesteś myślicielem, nie czującym", może wymuszać fałszywy wybór. Człowiek może mieć silne Powietrze i silną Wodę. Może myśleć jasno i czuć głęboko. Może analizować bez stawania się zimnym. Może troszczyć się bez stawania się nieracjonalnym.
Jeśli test mówi: "jesteś stabilnym typem", może nie zauważyć, że człowiek zmienia się w zależności od kontekstu. Może być uziemiony w pracy i rozproszony w domu. Otwarty przy przyjaciołach i zamknięty przy obcych. Odważny w ideach i ostrożny w działaniu.
Liczba jest błędna, bo człowiek jest większy niż liczba.
Cztery to za mało. Dziewięć to za mało. Szesnaście to za mało.
Nawet pięć szerokich wymiarów nadal jest tylko szkicem.
Co WinnerScript robi inaczej
WinnerScript nie zaczyna od pytania: "jakim typem jesteś?"
Pyta:
Gdzie Twoja energia wchodzi?
Gdzie się organizuje?
Gdzie wychodzi z ciała i staje się działaniem?
Gdzie płynie swobodnie?
Gdzie się zatrzymuje?
Zamiast wkładać człowieka do jednej kategorii, WinnerScript patrzy na 48 instynktów i zmysłów w pięciu żywiołach i trzech fazach. Dzięki temu profil jest bliższy żywej mapie niż etykiecie.
Nie chodzi o to, żeby powiedzieć: "taki jesteś."
Chodzi o to, żeby powiedzieć: "tak może poruszać się Twój obecny wzorzec."
Ta różnica ma znaczenie.
Etykieta zamyka rozmowę. Mapa ją otwiera.
Nazwa nie jest klatką
WinnerScript może nadać osobie nazwę archetypu.
"Architekt Konstelacji."
"Łamacz Kodów."
"Uśpiony Wulkan."
Ale te nazwy nie są typami w starym sensie. Nie są pudełkami. Są poetyckimi uchwytami dla wzorca widocznego w jednym profilu, w konkretnym momencie.
Nazwa ma pomóc zapamiętać mapę, a nie ją zastąpić.
Jeśli daje język, dobrze.
Jeśli zaczyna ograniczać, wyrzuć ją.
To jest Maybe Logic. Model może być użyteczny. Może być częściowo błędny. Może być użyteczny właśnie dlatego, że jest błędny w czytelny sposób. Nie chodzi o to, żeby czcić mapę. Chodzi o to, żeby lepiej nawigować.
Nie jesteś jednym z czterech typów.
Nie jesteś jednym z dziewięciu typów.
Nie jesteś jednym z szesnastu typów.
Jesteś ruchomą konfiguracją instynktów, zmysłów, historii, ciała, wyboru, kontekstu i możliwości.
Każdy model, który o tym zapomina, jest za mały.
Może.
Typy osobowości mogą być użyteczne jako pierwszy język, ale stają się ryzykowne, kiedy zamieniają się w tożsamość. WinnerScript używa 48 wymiarów w pięciu żywiołach i trzech fazach, bo człowiek jest zbyt warstwowy na jedno stałe pudełko. Celem nie jest zastąpienie jednej etykiety drugą. Celem jest zbudowanie lepszej mapy i pamiętanie, że nawet najlepsza mapa nadal jest tylko mapą.
— Marcin O., współtwórca WinnerScript